sobota, 18 kwietnia 2015

Prolog


Tylko nie patrz w oczy

Kiedy życie 2 osób wisi na włosku przestaje się liczyć w co wierzą, od kogo lub czego pochodzą ani jaki mają kolor oczu.

***


Dużo, dużo później

Te zielone oczy znowu się na mnie gapiły...
Swojej barwy nie zawdzięczały przypadkowi. To był znak rozpoznawczy rasy. Niezwykłe barwy tęczówek. Każda istota tego gatunku miała ich intensywny kolor. Niebieski, pomarańczowy, brązowy, szary, różowy. I zielony. Nieliczni mieli heterochromie*. 

Te cudne zielone oczy, w które nie powinienem patrzeć. Były dla mnie nie tyle zakazane co raczej niedostępne. Wielu próbowało. Tak, wielu. Bo jedno spojrzenie umiało uwieść każdego.

W tym, niestety mnie.

***

Nie byłem z tego dumny. Prawie każdy zakochał się kiedyś w Elficy. Wyczynem byłoby się nie zakochać.Gładka skóra. Smukła sylwetka. Oraz piękne włosy. Tylko z czasem to zauroczenie mija. A u mnie tak nie było. Minęło 10 lat od czasu tego spotkania, a ja je wciąż pamiętam i ją wciąż kocham.

Miałem wtedy 7 lat. Znalazłem się tam przez przypadek. Zawędrowałem za daleko i przekroczyłem granicę. Było to nierozważne i niebezpieczne biorąc pod uwagę ówczesną wojnę, która toczyła się między Kotołakami a Wróżkami. Wtedy Kotołaki zamieszkiwały teren wspólnie z nami, Wilkołakami, a Wróżki wraz z Elfami.

Wtedy ją zobaczyłem. 6 latka osaczona przez dorosłego Kotołaka.

Bała się. Nie krzyczała ale jej oczy były pełne strachu. Bez wahania zaatakowałem go. Ale ponieważ byłem dzieckiem wystarczyło jedno zamachnięcie i runąłem na ziemię. Ale ta chwila nieuwagi wystarczyła by Lukrecja mogła sięgnąć najbliższy niej kamień i walnąć Kotołaka w jego czuły punkt - między oczy.
Nie zabiło to go ale z pewnością nieźle oszołomiło. Elfica podbiegła do mnie. Osłabiony wstałem i na chwiejnych nogach pognaliśmy do domów. Zanim się rozdzieliliśmy Lukrecja szepnęła dziękuje i mocno mnie przytuliła. To wynagrodziło mi złamaną rękę i parę żeber.

Od tej pory nie było dnia żebym o niej nie myślał. Ukradkiem patrzę na nią w szkole.
Nienawidzę tej budy. Jest taka beznadziejna. Specjalne sekcje dla poszczególnego gatunku. Jedyny moment kiedy jesteśmy wszyscy razem to pora obiadowa.

Wtedy staram się usiąść obok niej...
A kiedy widzę, że zerka na mnie...
Mam ochotę się w tej zieleni utopić...
Hej! Tak oto Prolog... Trochę krótki wiem. Ale jak pierwsze wrażenia?
Nie bójcie się krytykować, w sumie to krytyka by się przydała.
Wiedziałabym wtedy nad czym popracować, a co zmienić.
Posty będą się pojawiać w zależności od komentarzy (mam nadzieję, że na początek będą chociaż 3)
No i oczywiście w zależności od mojego czasu wolnego.
Z tym będzie trochę gorzej.
Tak więc jeśli macie jakieś uwagi to piszcie
Mam nadzieję, że blog się Wam spodoba

Autorka
*heterochromia - różnobarwność tęczówek

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

WSTĘP


!!!

Zapraszam was do czytania!
Będzie to historia fantastyczna.
Mam nadzieję, że wspólnie dotrwamy do końca!
Tak bardzo nie umiem pisać wstępów.



                                                                                                                 Agatha